Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć i treści bez mojej zgody zabronione.

piątek, 25 stycznia 2013

Walentynkowy bulwers ;) / Oczaruj gości... zapachem!

Zdjęć ze Studniówki niestety w dalszym ciągu nie mam ;( Ale obiecuję, że będą ;)
Od razu przepraszam za to, co zaraz przeczytacie - zwykle nie piszę takich wypracowań, ale tak jakoś mnie naszło ;)
Macie już jakieś pomysły na prezenty walentynkowe dla Waszych drugich połówek? :) Ja szczerze mówiąc jeszcze o tym nie myślałam, choć to święto za trzy tygodnie, a wszędzie już widnieją serduszkowe transparenty. Nigdy nie przepadałam za tego typu dniami. Oczywiście miło jest dostać jakiś mały upominek i kogoś obdarować, a przy okazji okazać sobie więcej uczucia. Wkurza mnie za to fakt, że na siłę trzeba być wtedy miłym i uczuciowym, bo przecież 'jest to jeden taki dzień w roku' ;/ Nie można się normalnie wydrzeć czy pokłócić nawet wtedy, gdy jest ku temu powód. Ponadto sama idea 'upominku' - jak związek się zaczyna to jest w czym wybierać, ale po kilku latach, w czasie których były już setki Walentynek, Mikołajek i Dni Chłopaka pomysł kupna kolejnej pary bokserek czy perfum zaczyna mnie męczyć. Podobnie jak nowa ramka ze zdjęciem, album z fotkami czy czerwona poduszka oraz miś z serduszkiem. Jest to miłe i fajne, ale gdy na parapecie/łóżku stoi/leży takich już pięć, zaczyna to zagracać, a mnie robi się głupio dając upominek. Oczywiście można pokusić się o mega wypasiony prezent, ale to wiąże się z kolejnymi kosztami, a mój kochany ma urodziny 5 dni przed tym serduszkowym świętem.
Wam też wydaje się, a nawet jesteście pewne, że facetom łatwiej jest wybrać jakiś niewielki prezent dla ukochanej (z resztą nie tylko niewielki, a każdy!)? I nie mówcie mi, że jeśli dobrze znam chłopaka to zawsze wiem co mu kupić - o to, to nie! Mojego znam niemalże na wylot, a wciąż mam z tym problem. Mężczyzna wejdzie do jubilera, wybierze kolejne już kolczyki, łańcuszek czy bransoletkę (których ceny wahają się już od ok.30zł) i wszyscy będą szczęśliwi, bo przecież biżuterii nigdy dość.

Mam nadzieję, że doczekam dnia, w którym będzie mnie stać na to, by na każdą okazję obdarowywać faceta nowym wypasionym samochodem - prawdziwym, nie modelem, a problemem będzie dla mnie tylko to, który silnik czy kolor będzie lepszy ;)

Coraz częściej nachodzi mnie myśl, by w ten dzień zrezygnować z rzeczy materialnych i zamienić je na wspólną kolację, wyjście do kina czy choćby spokojny wieczór tylko we dwoje - nawet przy filmie, na który zwykle nie mamy czasu lub sił. Łatwo powiedzieć - trudniej zrobić. W mieście, którym mieszkam są de facto dwie normalne pizzerie, kilka pseudo-knajpek i jedno stare, rozpadające się prawie kino. Nie miałabym nic przeciwko pójściu tam, gdyby nie fakt, że każde z tych miejsc jest wtedy przepełnione, bo ludzie korzystają z okazji i wychodzą z domu.
W związku z tym co przeczytałyście wyżej - macie jakieś ciekawe propozycje? :)

___
Mimo, że pewnie wydaje się Wam, że głównym powodem napisania tego posta był mój bulwers dotyczący Walentynek, wcale tak nie jest. Dzisiaj przede wszystkim chciałabym Wam przedstawić perfumy do pomieszczeń firmy Aromalinea :) Jestem osobą, która przywiązuję dużą wagę do zapachów. Zawsze wiedziałam, do kogo z moich bliskich należał sweter czy bluzka albo kto właśnie przechodził. Wchodząc do mieszkań mojej rodziny, zawsze czułam odmienną woń, którą kojarzyłam z tym właśnie miejscem. To samo mam ze sklepami - zapachy bardzo na mnie działają - wchodząc np. do Stradivariusa, od razu poprawia mi się humor czując perfumy tam rozpylone - zawsze te same ;)

PERFUMY DO POMIESZCZEŃ


Czytając zapewnienia firmy Aromalinea byłam bardzo ciekawa czy się sprawdzą, a zapachy będą faktycznie perfumami czy raczej zapachami przypominającymi odświeżacze powietrza do kibelka.

Jeśli jesteście ciekawe, co o nich myślę, zapraszam do dalszej lektury ;)

W dobrze zabezpieczonej przesyłce otrzymałam jeden pełnowymiarowy produkt o zapachu Chamois, oraz aż siedem próbek - kwiatowy róż, czekolada, sens zapachu, zachód Słońca, zapach sukcesu, relaks SPA i zapach kawy :) Testy trwały dość długo, ale chciałam o każdym z tych zapachów napisać coś więcej, a nie tylko dodać ogólne spostrzeżenia, które zostawiam na koniec ;) Miałam zamiar przy każdym zapachu dodać opis producenta, ale prawdopodobnie większość z Was nie przeczytałaby tego kilkustronicowego wypracowania, więc przedstawiam tylko własne spostrzeżenia, a zainteresowane producenckim opisem zapraszam TUTAJ :)


CHAMOIS
Moja opinia: Zapach jest bardzo specyficzny i dość trudny do scharakteryzowania. Faktycznie czuć tu słodkie nuty, ale również nieco mdlące. Gdy przypadkiem prysnęłam tą mgiełką sobie po palcach, zapachu nie mogłam pozbyć się cały dzień i zaczął mnie trochę drażnić. Poza tym rozpylony w odpowiedniej ilości jednego pryśnięcia raczej nie drażni, ani specjalnie mnie nie zachwyca. Powiedziałąbym nawet, że jest to taki neutralny zapach, który idealnie wpasuje się do każdego pomieszczenia - sprawdzi się zarówno w biurze, sklepie spożywczym, z meblami czy salonie fryzjerskim.


KWIATOWY RÓŻ
Moja opinia: jest to zapach delikatny, nieco słodki i bardzo przyjemny. Zdecydowanie czuć kwiaty, które jednak nie przypominają perfum starszych pań ;) Twierdzę nawet, że ten zapach pachnie raczej jak ładne, damskie perfumy niż jak mgiełka do wnętrz.

CZEKOLADA
Moja opinia: zapach jest nieco chemiczny, zdecydowanie czuć, że jest to gorzka czekolada. Na początku dość nieprzyjemny ze względu na chemiczność i intensywność, jednak z czasem staje się nieprzeszkadzający i niedrażniący, a nawet przyjemny :) Zapach spowodował, że mój kot-łasuch, który spał na telewizorze, obudził się i zaczął wąchać, najpierw powietrze, a później podłogę w poszukiwaniu słodyczy :)

SENS ZAPACHU
Moja opinia:  Piękny zapach od razu kojarzący mi się i przywołujący na myśl woń męskich perfum, które uwielbiam. Zdecydowanie mój ulubiony flakonik z całej grupy. Nie jest zbyt mocny, ale chętnie wchodziłabym do sklepów czy salonów fryzjerskich, w których unosiłaby się właśnie ta nuta.

ZACHÓD SŁOŃCA
Moja opinia: Dość silny i mocny zapach, z którego dozowaniem należy bardzo uważać, bo może spowodować u nas bóle głowy i drażnić. Mnie kojarzy się z zapachem ciasteczek korzennych, które z kolei łączę ze Świętami Bożego Narodzenia, więc polecałabym go właśnie w tym okresie roku :)

ZAPACH SUKCESU
Moja opinia: Jest to zapach, delikatny, zdecydowanie czuć słodycz. Bardzo ładny i przyjemny, raczej nie spowoduje u nikogo zawrotów głowy ze względu na subtelność.

RELAKS SPA
Moja opinia: Przyjemny zapach, bardzo cytrusowy. Początkowo przypomina trochę choinkę samochodową - odświeżacz powietrza lub spray do kibelka, ale gdy początkowe natężenie zapachu minie, od razu staje się lekki i rzeczywiście relaksujący.

ZAPACH KAWY
Moja opinia: W tym zapachu wyraźnie czuć aromat kawy, ale ku mojemu zdziwieniu nie chemicznie wyprodukowanej, a NATURALNEJ, świeżo zmielonej ;) Woń bardzo przyjemna, niedrażniąca. Idealne perfumy dla małych kawiarenek czy cukierni.


MOJA OGÓLNA OPINIA: Przede wszystkim, są to perfumy kierowane głównie do wszelkich sklepów i pomieszczeń biurowych, jednak w domu, gdy tylko odpowiednio dobierzemy zapach, również spisuje się świetnie :) Należy uważać, gdyż niektóre z cieczy są bardzo oleiste i przy nieodpowiedniej aplikacji, nabawimy się ciężko zmywalnych plam. Podsumowując, zapachy są przyjemne i nieprzytłaczające, a odpowiednio dobrane, świetnie zachęcają do wizyty w danym miejscu i zostania w nim na dłużej. Jeśli chodzi o obietnicę producenta, uważam, że zapachy utrzymują się dużo krócej niż głoszone 1-2, czy nawet 3 dni. W większości przypadków zalecałabym stosowanie perfum dwa razy dziennie bo jednym pryśnięciu tak, by były obecne cały dzień.
Zapachy zdecydowanie polecam, są świetną alternatywą dla wszelkich odświeżaczy powietrza dostępnych w sklepach i marketach. W dodatku mała ilość potrzebna do rozpylenia zapewnia dużą wydajność.
 Dziękuję firmie za udostępnienie mi próbek. Fakt ten nie wpłynął na moją ocenę.

Znacie perfumy do pomieszczeń? Stosujecie je?

Buziaki, Moshi ;*

46 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że ja z moim mężczyzną już dawno zrezygnowaliśmy z typowych prezentów na walentynki. To jest dzień zakochanych, więc wolimy razem spędzić ten wieczór - w domu, w pokoju, wyciszyć się, coś ugotować, obejrzeć film, a przy tym nie szczędzić sobie czułości ;-)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moshi Kochana, po siedmiu latach wręczania sobie pierdółek (stosy na półce) wspólnie ustaliliśmy, że wypad do KFC na małe szaleństwo, które oboje lubimy raz na czas + lody i kawa to będzie najprzyjemniejszy prezent dla nas obojga :)
    A co!
    O perfumach słyszałam i są intrygujące. Ale czy nie "przejedzą się" przy stosowaniu w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że mogłyby więc, gdybym miała wybierać, kupiłabym dwa zapachy i np. co tydzień je zmieniała ;)

      Usuń
  3. powiem Ci że mam ten sam problem :) ale ja stwierdziłam że na walentynki zrobię mojemu TŻ jego ulubione ciasto + jakaś dobra kolacja i będzie zadowolony ;p bardziej się ucieszy niż z kolejnej pierdułki ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. nie słyszałam o perfumach do pomieszczeń, zawsze używam jakichś zapachów ;) obserwuję i byłoby bardzo miło jesli ty też zaobserwujesz mój blog ;] http://polcia2704.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. w pełni się z Tobą zgadzam ;) upominki są urocze, ale jeszcze bardziej są urocze upominki bez okazji, a nie dlatego ze jest swieto i tak wypada. fajniejszym pomyslem jest samodzielne przygotowanie jakiegos pysznego dania w domowym zaciszu i wspolnie spedzony wieczor niz kolejna pluszowa maskota czy ramka, wiec jezeli tylko ma sie mozliwosc realizacji to nie pozostaje nic innego jak - do dzieła! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak kolacja i jakiś dobry film to bardzo dobry prezent ;) !

    OdpowiedzUsuń
  7. własnoręcznie przyrządzona kolacja to najlepszy prezent
    ja nie myślę o tym, bo nie mam kogo obdarować

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też zaczynam rezygnować z materialnych prezentów walentynkowych i w pełni zgadzam się ze faceci mają łatwiej ;) Zawsze jednak miło mi się robi gdy dostaję symbolicznego kwiatka. Co do pomysłów, może zróbcie sobie wieczór we dwoje, ale niekoniecznie w jakimś wypasionym miejscu? Wypożyczcie film, ugotujcie coś razem, spędźcie dzień tylko ze sobą ;) Na pewno będzie to warte więcej, niż wiele innych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie też zapach ciasteczek korzennych kojarzy się ze świętami ;) pooozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm my lubimy walentynki, ale nie przykładamy do nich tak wielkiej wagi. Na co dzień pokazujemy sobie uczucia i czasem obdarowujemy się jakimiś fajnymi drobiazgami:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od perfum do pomieszczeń wolę inne zapachowe produkty jak np. dyfuzory, woski lub świeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na zdjęcia ze studniówki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na zdjęcia z studniówki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na zdjęcia ze studniówki ;dd

    OdpowiedzUsuń
  15. Prezent na Walentynki to trudna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  16. a my mamy dwa dni po walentynkach rocznice związku ;) dla tego obchodzimy te święta połączone, bo w sumie sprowadzają się do jednego- love :) a w tym roku zamówiłam dla Lubego nasz wspólny portrecik u Picoli, którą odkryłam za Twoja sprawą, za co Ci po stokroć dziękuję, bo rozwiązałas mi problem prezentu :)
    A o perfumach do pomieszczeń pierwsze słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam :) Ja zaczynam żałować, że swój portret dałam chłopakowi od razu, a nie poczekałam do Walentynek :(

      Usuń
  17. Póki ma się z kim spędzać walentynki to prezent wydaje się małym problemem. :) Ja najchętniej nawet bym z domu nie wyszła, dla "niezwiązanych" to niekoniecznie sympatyczny dzień. I dziękuję oraz zapraszam częściej. :) Pozwól, że dodam Cię do obserwowanych, bo dobre recenzje piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Również czekam na zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja z kolei chciałabym gdzieś wyjść z Walentynki, albo zrobić coś czego nigdy nie robiliśmy. Jestem w związku na odległość, więc zazwyczaj gdy mój Luby przyjeżdża to mamy romantico wieczór (filmy, słodkości, popcorn itp.), do kina też często chodzimy, na pizzę też, więc nie mam pomysłu na te walentynki :( nawet cholera nie mam piekarnika żeby coś upiec słodkiego ;/ upatrzyłam sobie róż do policzków (wiem to jest już chore), ale chyba powiem mojemu, że w tym roku tylko niematerialne prezenty (zażądałam listu miłosnego z prawdziwego zdarzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja też nie słyszałam o tych perfumach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja w poniedziałek do szkoły, niedługo testy gimnazjalne, a też zupełnie jeszcze nic się nic uczyłam. też nie słyszałam o tych perfumach :>

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja to święto lubie tylko z jednego powodu , że wtedy mój K. pomyśli o kwiatach, A tego mi brakuje na codzien. Zabiera mnie do resturacji , ale szczerze dupa mi rośnie i czasme wolałbym sam spacer z kwiatami :P (choć wczesniej też czasami ma przebłyski z kwiatami). Poza tym to świeta to dla sprzedawców najlepsza okazja na zarobek na nas. Powiem ci szczerze, że nie myślałm o tym co mu dać, może dlatego , że mam ciężki okres na uczleni i myśle tylko o nauce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja myślę, że lepszy od prezentu materialnego byłby właśnie jakiś szalony wypad.:D Nie ważne gdzie, czy do jakiejś pobliskiej knajpki, czy do kina - ważne żeby ten czas spędzić razem.:) Kto powiedział, że prezent musi być drogi? Ważne żeby był od serca.:p

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam tego typu zapachy do pomieszczeń... dla mnie zapach jest bardzo ważny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja również jeszcze nie dostałam zdjęć ze studniówki, a co do prezentu na walentynki to nie muszę się nim przejmować, ponieważ drugiej połówki obecnie nie posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja ze swoim TZ nie dajemy już sobie prezentów na walentynki, no ew. jakiś sympoliczny lizaczek w kształcie serca o poranku. Zawsze spedzamy ten czas razem, a w tym roku odkładamy wspólnie do świnki na wyjazd w weekend żeby się od wszystkiego oderwac :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego weekendu. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja już od bardzo dawna nie praktykuję upominków na Walentynki. A i ze wspólnego wypadu do kina czy kolacji w restauracji zrezygnowałam, bo... nigdzie nie ma miejsc :P Za to uwielbiam spędzić je tak po prostu z ukochanym oglądając jakiś dobry film w domu :) Nie ważne jak ważne z kim :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nawet jeśli będzie Cię stać, nie rób takich drogich prezentów swojemu facetowi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja swojemu kupię jakieś perfumy:)

    OdpowiedzUsuń
  31. ja nie mam problemu, bo nie mam chłopaka :).
    A najlepiej możesz zrobić Twojemu facetowi niespodziankę. Np. przygotuj romantyczną kolację w domu czy coś w tym stylu. I do tego mały podarunek, który nie musi wcale mieć nic wspólnego z Walentynkami.

    OdpowiedzUsuń
  32. Widać jak się musiałaś napracować przy tym poście. Sama nie stosuję zapachów w pokoju, bo wiem jak na to zapatruje się mój TŻ. A co do prezentu to perfumy, spinki, sweter, muszka, portfel, okulary, kosmetyki :) Z autopsji też wiem, że faceci nie przepadają za prezentami typu: gofrownica :D

    OdpowiedzUsuń
  33. hehe z tą biżuterią za 30 zł to mój mąż nie ma aż tak łatwo, bo noszę tylko złoto :P A zwykła w kolorze złota mnie uczula niestety. A tak poważniej teraz to z tymi prezentami to u nas różnie bywa, jak mamy pomysły to kupujemy sobie, a jak nie to po prostu idziemy gdzieś do kina, restauracji, taki wspólny prezent :) Bywa też, że nic nie robimy i też jest dobrze :) Nie przejmujemy się tym jakoś specjalnie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Sezon WALENTYNKOWY uważamy za otwarty :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Czekam na zdjęcia ze studniówki :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Też mnie wkurzają te walentynki.
    http://pl.memgenerator.pl/mem-image/wale-tynki-pl-ffffff
    Perfum do pomieszczeń nie używam, chociaż czasem zdarza mi się rozpylić mgiełkę z Avonu ;p Ale zwykle jak mnie najdzie ochota na jakiś zapach to wolę zapalić świeczkę czy ostatnio wosk Yankee Candle :)
    Czekam na zdjęcia ze 100dniówki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Rozwalił mnie ten obrazek :D

      Usuń
  37. hmm..mój chłopak w walentynki ma urodziny, więc od kiedy jesteśmy razem to dla mnie najwazniejszy dzień w roku:) problem też z głowy bo jeden prezent ;D a ja na moim blogu zrobię DIY prezent na walentynki, bo też wolę takie prezenty ;)))

    OdpowiedzUsuń
  38. ja stawia ma cos praktycznego - moze to byc np kosmetyk ktory widze ze mu sie konczy .... nic wielkiego ... bardziej cenie sobie ten czas ktory spedzimy tego dnia razem - fajnie jest sobie cos zorganizowac typu dobra kolacja na miescie lub w domku:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  39. kolacja, film, wspólny spacer- idealne walentynki..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, które motywują mnie do dalszej pracy :)

Bardzo chętnie odwiedzę również Wasze blogi :)

Follow by Email